Tu masz szansę spotkać ludzi niezwykłych, wspaniałych, dzięki którym ta akcja mogła mieć miejsce. To oni stworzyli Biegiem przez świat, a ja byłem jedynie posłańcem. Cieszę się, że mogłem ich spotkać na swojej drodze.

Kolejność jest przypadkowa, jak najbardziej, a jeśli kogoś pominąłem, to nie „żeby specjalnie, ale zwyczajnie przez przypadek”, więc dajcie znać telefonicznie lub mailowo, a ja szybko dopiszę, by lista mogła być kompletna i coraz większa.

Z drugiej strony, jeśli ktoś nie chce widnieć na liście – to też proszę dać znać. Różne mogą być powody.

Zapraszam do poznania „Odlotowców”, jeśli znajdziesz taki moment, w którym pragniesz krzyknąć ludzie są źli, bardzo proszę zajrzyj tutaj.
Na początku muszę wymienić osoby, które stanowią bądź stanowiły trzon, a bez nich siedziałbym dalej w burakach, jak to się mówi:


Natalka Dzieciątko – siostrucha – zawsze ze mną, W wakacje poświęcała czas i dzielnie pomagała, fotografowała i ogarniała samochód techniczny.  Zawsze znajdzie chwilę, by sprowadzić mnie na ziemię. Przyjdzie czas by się odwdzięczyć.


Karol Półkoszek – nieoceniony. Spotkaliśmy się podczas biegu z Zakopanego na Hel, gdzie przebiegł z nami cały etap. W tym roku od 20 lipca do 4 sierpnia prowadził samochód techniczny, ale był pomocą we wszystkim – nawigacji, noclegach, zakupach, był mechanikiem, informatykiem. A tak prywatnie jest fajnym chłopakiem i miło spędziliśmy czas podczas tych 2 tygodni. Mam nadzieję, że sądzi podobnie.


Tadek Kowalewski/ Strefa Osteopatii – 5 dni przed startem skręciłem kostkę i gdyby nie ten człowiek, z pewnością bieg zostałby przełożony na kolejny rok. Profesjonalista, który rozumie i czuje sport. Od teraz polecam każdemu! Myślę, że nasza współpraca potrwa jeszcze o wiele dłużej!


Aneta Czaińska – została kierowcą na ostatni tydzień Biegu na Koniec Świata… i jeszcze dalej, i również dzięki niej ten ostatni tydzień był magiczny. Doskonała towarzyszka do podróży, pozostaje mi wierzyć, że nie była to nasza ostatnia wspólna wyprawa.

Michał Spychała – wiele wspólnych kilometrów, dwie udane akcje. Liczę, że jeszcze kiedyś, w wolnych chwilach uda nam się wspólnie pobiec, a może odtworzyć poprzednie biegi na starość 🙂 Mam w głowie projekt – Biegiem na Hel – 20 lat później 🙂

Maciej Bonawentura Zachoszcz – dobry duch akcji. Początkowo jako kamerzysta pomagał nam promować akcję, by w Ostatnim Biegu Dookoła Polski przywdziać buty i ruszyć w trasę. Przebiegł 500km i musiał ustąpić na skutek zmęczenia, ale pokazał wielkie serce. Super kumpel i towarzysz.

Rodzice – Danuta i Janusz Dzieciątko – krótko – bez nich Bieg nigdy by się nie odbył. Zwykłe dziękuję nie wystarczy – naprawdę odlotowi Rodzice.  Wciąż cierpliwie wytrzymują głupie pomysły, choć pewnie woleliby mnie widzieć w garniturze i z teczką.

Olga Strąk – super hiper kierowca, również dwa razy w wakacje poświęciła czas, by pomóc Biegiem przez świat! Niezwykle cierpliwa, spokojna, potrafi opanować moją szajbę. Za każdym razem mogłem liczyć na jej wsparcie. Podczas biegu narodziło się miedzy nami uczucie, które pozostanie w moim sercu na zawsze.


Rafał Stawisiński –  również członek zespołu Biegiem przez świat. Przez 3 lata kontaktowaliśmy się mailowo i telefonicznie, w końcu, gdy mamy wolne mogliśmy się spotkać. Bardzo sympatyczny człowiek. Zawdzięczamy istnienie strony internetowej właśnie jemu.

Adnotacja 2017 rok: Biegiem na Koniec Świata… i jeszcze dalej! Kolejna akcja, kolejni wspaniali ludzie, którzy nie zawiedli!:

Martyna Knapik – podzieliła się ze mną swoim marketingowym doświadczeniem i zmotywowała do popracowania nad fan pagem oraz ofertą sponsorską.


Asia Baczul, Ewa Siedlecka, tata Grzegorz, cała rodzina, przyjaciele, znajomi – biegł był dla Asi, chciałem jej pomóc, ale wyszło też tak, że to ona pomogła również mnie. Ich przyjazdy na trasę dodawały sił i wiary, że warto to robić, a poza tym spędzony wspólnie czas i przygody sprawiły, że się zakumplowaliśmy i wierzę, że tak pozostanie.


Klub Olimpia Mircze – rankiem 20 lipca dzielnie przybyli do Ameryki by wesprzeć mnie w pierwszych kilometrach, to dzięki nim zrezygnowałem z roweru i postanowiłem biec, mimo skręconej kostki.

Marcin Rosłoń – fajnie mieć po swojej stronie kogoś, z kim oglądasz programy na Canal+, oglądasz mecze i w ogóle podziwiasz, a ta osoba nie dość, że publikuje artykuł o Tobie w gazecie to  jeszcze zasuwa 80 km na rowerze, by przebiec z Tobą parę kilometrów. Hough Rosół !

Przemek Mirek i jego rodzinka z Zamościa – Przemek – kumpel ze studiów, zawsze gotów do pomocy, a w Zamościu przyjęła nas jego rodzinka, Mama, Tata i dwie siostry – bawiliśmy się świetnie, mieliśmy grilla, pyszne ciasto, a na dodatek pomoc z paliwem do samochodu, tak było podczas Biegu Dookoła Polski.
W tym roku ponownie zawitałem do Zamościa, czasem mi już głupio, ale tak ich lubię, że nawet jak będę biegł dookoła Bałtyku to chyba przez Zamość. Tacy to wspaniali ludzie!


Tomek – reprezentant Kraśnik Biega – miał pokonać 7 km, przebiegł cały półmaraton, a potem dołączył jeszcze na rowerze. Świetnie spędzony czas.

Julka i cała „Charbelowa” rodzinka z Jedlanki Starej – chciałem powiedzieć, że trafiliśmy tam przez przypadek, ale dla Charbela one nie istnieją. Niemniej jednak byliśmy niemałym zaskoczeniem, gdy zapukaliśmy do ich domu, jednak mimo obowiązków przyjęli nas w swoje progi i ugościli wspaniale wprost, a do tego udzielili błogosławieństwa za pośrednictwem Charbela.


Fudu & Co Sport Team – grupa silnie pozytywna 🙂 Lamborghini wśród klubów biegowych w Piotrkowie Trybunalskim. Spędziliśmy wspaniały czas na trasie, a nocleg

 

Ilona Strąk – cicho, bez rozgłosu pomogła nam zrealizować dwa biegi. Bez jej pomocy byłoby niezwykle trudno. Wielki szacunek.

Rodzina i przyjaciele – trudno wymieniać wszystkich z imienia i nazwiska, ale oni wiedzą i mogą być z siebie dumni. Za każdym razem dostawałem ich wsparcie, robili zrzutki, opowiadali o akcji, przyjeżdżali na trasę, zawsze można na nich liczyć.

W szczególności: Bożena, Marian i Bartosz Pawlak, Dorota, Jakub i Dominika Soczewka, Wacław Dzieciątko, Stefania Chibowska.

oraz

Grzegorz Jaśkiewicz, Ewa Kaczmarczyk, Tomek Kołodziejczuk, Michał Renik, Paweł Woliński, Ewelina Jaczewska, Anita Kwiecińska, Łukasz Paterek, Łukasz Ducki, Katarzyna Suwińska.

Urszula i Krzysio Chojnaccy – też w gronie rodziny, ale oni mają pozycję wyjątkową. Zawsze są moim wsparciem, potrafią mnie nakręcić do działania, a Ula była również kierowcą technicznym przez kilka dni.

Monika i Maciek Bujalscy – również grono rodziny, mógłbym napisać także firma MB Styl i MB Instal, ale to jednak ich zasługa. Gdyby nie ich wsparcie finansowe, nie byłoby mowy o biegu.

Dorota Wielogórska – ona i jej Mercedes uratowali nas, gdy jeszcze nikt nie rzucał się, by podarować nam wóz techniczny, super koleżanka.

Bartłomiej Pejo i firma PANEK – dzięki nim mogliśmy wielki bagaż zmartwień w postaci transportu jedzenia, rzeczy zostawić w aucie technicznym.

Wiceburmistrz Radosław Szumiec i cały kochany Lubartów – przyjęli mnie jak króla, biegacze prowadzili do Lubartowa, niestraszni deszczu i brzydkiej pogody. Nie chodzi o to, iż zaproponowali obiad, nocleg itd., ale jaką pozytywną energią obdarzyli mnie na kolejne kilometry. Wszystko nie było wymuszone, teatralne, a szczere i piękne. Jesteśmy w kontakcie przez cały czas.

Zbuczyn – kolejna wspaniała miejscowość na mojej biegowej mapie, społeczność zebrała się, by spotkać się z nami na trasie biegu, a na pamiętnym placu przed kościołem urządzili wielką zbiórkę pieniędzy na leczenie Kasi i Oli. Ogromna serdeczność.

Monika Coś i firma Nike – dzięki nim mogliśmy ubrać się w profesjonalny sprzęt biegowy. Buty, spodenki, koszulki.

Lidia Kmieć z rodziną – mieszkańcy Radziejowa, gościli nas w tym miasteczku podczas pierwszej akcji, kiedy jeszcze mało kto nas kojarzył, dodali otuchy, a podczas następnego biegu nie mogliśmy ominąć Radziejowa.

Sport Evolution – agencja marketingowa, a więc za swoją pracę powinna wziąć pieniądze, nam pomagają zawsze, kiedy tylko mogą, charytatywnie. Super ekipa z mnóstwem wspaniałych pomysłów.

Reebok – na Bieg Dookoła Polski otrzymaliśmy wspaniałe buty i stroje, a Kasia i Ola 7030zł na przeszczep komórek macierzystych.

Urząd Gminy Darłowo, Krupy – mam nadzieję, że wybaczą mi ogólne miejsce na szlaku, ale wyróżnili się jako całość. Cały czas pomagają Kasi Ordak i Oli Marciniak, a podczas biegu zorganizowali zbiórkę, a także piknik rodzinny w Krupach. To się nazywa jedność.

Biegacze Kaweccy – super biegająca rodzinka, dołączyli na trasie Biegu Dookoła Polski, a potem dzielnie wspierali telefonicznie i smsami, niesamowicie sympatyczni.

Ewa, Paulina, Zbyszek, czyli Zbychewka – pobyt na wiosce pod Bełchatowem był niezapomniany, kontakt mamy dotychczas, Paulina także rowerem dołączyła na ostatni etap Biegu Dookoła Polski. Nieziemsko dobrzy ludzie, którzy przestali ganiać się za karierą, a wybrali ciche życie na wsi. Cudowne.

Michał Słowioczek i Festiwal Łaziski Pod Górę – dzięki zaproszeniu na festiwal we wrześniu 2013 mogliśmy opowiedzieć o Biegu, a za prelekcję dostaliśmy wsparcie, które znajduje się w „skarbonce” na Bieg Dookoła Bałtyku. Świetna ekipa i klimatyczny festiwal.

Jakub Piśmienny i jego rodzina – bohater biegu 2012, niesamowity człowiek, który dał nam tyle sił do walki, zawsze wspiera nas z góry, a na pomoc Jego Mamy czy siostry zawsze możemy liczyć.

Yulo Run Team Siedlce, Lidia Chojecka i Jean Marc – dołączyli do mnie podczas biegu dookoła Polski w Siedlcach, bardzo miło spędzony czas na wspólnych kilometrach. A także na koniec dostałem zaproszenie na Półmaraton do Siedlec. Bardzo fajny team.

Katarzyna Oradak, Aleksandra Marciniak wraz z rodziną – także wielkie i twarde dziewczyny, Bohaterki Biegu Dookoła Polski. Cierpią na dystrofię mięśniową, a mimo to pracują, ćwiczą i dbają o rodzinę, a rodzina o nie. Niesamowity przykład dla wszystkich.

Telewizja Polska – starali się nagłośnić akcję Biegiem przez świat tak mocno, jak tylko mogli – Wiadmości, Panorama, lokalne media. Redaktorzy robili świetne materiały, by jak najbardziej nagłośnić problemy bohaterów naszego biegu.

Daria z Opola – był czas, gdy podczas biegu ledwo chodziłem. Daria przyjechała samochodem na wylotówkę z Opola, by trochę mnie wesprzeć i pobiec parę kilometrów. Można by pomyśleć, że tak niewiele, a jak wiele dla mnie wówczas znaczyło.

Marta z Krakowa – załatwiła nam nocleg w Domu Studenckim w Krakowie, szkoda, że to był najdłuższy etap i nie było czasu się spotkać.

Bela z Rzeszowa – nocowaliśmy u niego w Rzeszowie, na początku wydaje się straszny, ale to wspaniały Gość, z super pasją.

Spomlek – podarowali Kasi Ordak i Oli Marciniak pieniądze na leczenie, 4000zł, ot tak, po prostu, a dla nas jeszcze mnóstwo serów i jogurtów na drogę. Fantastyczne, pokazuje, że wszystko można.

Paweł Woliński z rodzinką – przyjęli nas w Trzebieszowie, a jego dziewczyna Klaudia zorganizowała grilla powitalnego. Było super.

Radio Podlasie, Podlasianka TV, Podlasie24 – pomagali nagłośnić nam akcję w stronach Siedlec i Węgrowa.

Paweł z Wegrowa – pokonaliśmy wspólnie kilometry z Węgrowa prawie do Siedlec, dzielnie towarzyszył mi na trasie.

Bożenka Rudnik – dyrektor podstawówki, do której chodziłem. Pomimo tego, że nie jestem już jej uczniem, a można zawsze nim już będę?, zawsze gotowa mnie wesprzeć słowem, a nawet czynem, gdy zgodziła się zostać na dzień kierowcą technicznym podczas pierwszego biegu.

Rodzinka Oli Strąk – bracia, siostry, Mama, Tata Oli zawsze byli chętni do pomocy. Zawsze też wspierają dobrym słowem, a podczas biegu załapałem się na pyszny obiad i cieple przyjęcie, a dziadkowie podprowadzili mnie przez kilka kilometrów na rowerach.

Michał Renik i jego rodzinka – prawdziwy kumpel, a w Prostyni, na trasie biegu, mogłem się u nich zatrzymać na noc i mieliśmy super grilla.

Tomek i Beata z Łomży wraz z dziećmi – przyjęli nas w swoim domu, niezwykle sympatyczna i wierząca rodzina, a na drogę dorzucili nam jeszcze do paliwa.

Kasia Kryczyk, Łukasz Hetmański – poznaliśmy się na Festiwalu podróżniczym, Kasia niebywale pomogła nam na Pomorzu z noclegami, urzędami, a nawet z jedzeniem. Potem wszyscy, razem Łukaszem, pobiegliśmy z Wejherowa do Gdyni.

Agata, Wojtek, z Wejherowa – spędziliśmy cudowny, wspólny wieczór, udostępnili nam nocleg u siebie, a rano czekały na nas jeszcze gofry. Cudowna rodzinka, Wojtek również biega, więc odcinek z Wejherowa do Gdyni pobiegł razem ze mną. Do tego wpłacili jeszcze Kasi i Oli na leczenie.

Michał „Nocna Ściema” z Koszalina – organizator Maratonu Nocna Ściema w Koszalinie, super gość, poprowadził nas do Koszalina, a następnego dnia do Krup. Nietuzinkowa postać.

Pana Franek Burakiewicz z Płotów – dzięki niemu nie musieliśmy nocować pod chmurką w Płotach.

Artur Rowerzysta – „Hej, dokąd tak biegniesz. Dookoła Polski? Dołącze się do Ciebie na chwilę.” Tak spotkaliśmy Artura na Drodze ze Szczecina. Bardzo długo nas prowadził, mieliśmy okazję pogadać i pożartować, a w dodatku zabrał nas na pizzę.

ProGDar Marathon Team – Dariusz i Aneta Gapińscy wraz z dziećmi – przyjęli nas do siebie w Kliniskach, dołączyli na trasie, a także pomogli w załatwieniu masaży i lodów w Goleniowie. Sami ultramaratończycy i organizatorzy Maratonu Puszczy Goleniowskiej.

Kuba Żytkowski z Gorzowa – świetny gość, mogliśmy przenocować u niego w Gorzowie, przygotował nam niezwykle wykwintną kolację, a następnego dnia dołączył do biegu. Zrealizował także filmik, który możecie zobaczyć tutaj.

Franciszkanie z Nowej Soli – przyjęli nas do siebie, jeszcze nie do zakonu, ale mogliśmy spędzić u nich noc na trasie.

Gosia Szumska i jej rodzina, dziadkowie – Gosię także poznaliśmy na festiwalu, niezwykle energiczna osoba – podróżuje po świecie – teraz chyba gdzieś na Filipinach – możecie poczytać tutaj. Jej mama pomogła nam finansowo z realizacją biegu, a dziadkowie mieszkający pod Lubinem przyjęli nas do siebie na nocleg.

Feniks Legnica – chyba najbardziej zasłużony klub biegowy w Polsce. Pobiegli z nami podczas pierwszego biegu, pomogli z noclegami, zrobili to również teraz. Świetna ekipa, świetny zespół. Mało tego zrobili jeszcze składkę w swoich szeregach i przekazali pieniądze na leczenie Kasi i Oli.

Prochowice – wspaniale nas tutaj przyjęto już pierwszego dnia, co jest również zasługą wspomnianego wyżej klubu Feniks. Niemniej jednak mieszkańcy wykazali się dużą inicjatywą i niezwykłą gościnnością.

Państwo Bartosiewicz z Sulechowa – przyjęli nas w swoim domu na obiad z deserem. Bardzo serdeczni, wspierali i kibicowali nam na całej trasie.

Dagmara Wlaźlak z Radomska – przyjęła nas w swoje progi, ugotowała spagethii i spędziliśmy długie godziny na rozmowach o naszych doświadczeniach. Mówiła, ze jest niezwykle zainspirowana, na tyle i ruszyla do Stanów – możecie poczytać o tym na jej Blogu –

Urząd Miasta Hel – to był najpiękniejszy dzień mojego życia – meta na Helu. Te słowa wystarczą chyba za podziękowanie za organizację finału przez Urząd.

Wasa – przekazała nam kanapeczki na czas biegu Highway To Hel, a także finanse na organizację przedsięwzięcia.

 

Pani Gosia i Pan Jacek z Willi Stokrotka Zakopane – dziękujemy za niezwykłe przyjęcie, mogliśmy zostać tam kilka dni przed startem biegu i troszeczkę ochłonąć, gdy teraz jesteśmy w Zakopanem, nasze kroki zawsze kierujemy do Stokrotki.

Andrzej Borek – nieoceniona jest jego pomoc przy organizacji biegu Highway to Hel, pomógł z mediami, sponsorami. Ma wielki wkład w ten bieg.

Cargill – firma przekazała pieniądze na leczenie Kuby, a na trasie często wysyłała swoich biegaczy, by dołączyli do nas chociaż na parę kilometrów.

Bernard Bieda z Częstochowy – i jego piesek Ashton oczywiście. Przenocowali nas w Częstochowie.

Straż Miejska Łódź – dostałem wczoraj ankietę z pytaniem czy Straż Miejska w Łodzi jest potrzebna? Odpowiadam: Oczywiście! Choćby po to – wspaniale przyjęli nas w Łodzi, pobiegliśmy razem przez całą Łódź, spotkaliśmy się z naczelnikiem, a potem była Szarża ulicą piotrkowską. Organizują Bieg Od Matki do Matki – W Dzień Matki co roku biegną do sanktuariów Maryjnych w Polsce.

Piotr Banasiak z  Ozorkowa – organizator Ultramaratonu w Ozorkowie, załatwił nam nocleg, a także zafundował nam sesje w saunie i na basenie. Następnego dnia pobiegł z nami z Ozorkowa. Bardzo interesujący człowiek.

Daniel Przybysławski z Kutna – gościliśmy u niego w Kutnie, a następnego dnia razem pobiegliśmy przez 10 kilometrów.

Akademia Biegania Grudziadz – za wspólne bieganie w Grudziądzu

Rodzina Dominika Wołosza – Dominik był bohaterem pierwszego biegu, a jego mama oraz babcia to kobiety, które swoją siłą mogłyby obdzielić co najmniej oddział żołnierzy. Wspaniale walczą o zdrowie i życie dla Dominika.

Ola Ejchman i jej rodzice – nie pozostali obojętni na los zespołu Biegiem przez świat podczas biegu dookoła Polski i wyposażyła nas w zapasy wody, soków, a także czegoś na ząb.

Barilla – otrzymaliśmy spore zapasy, wszelkiego rodzaju sosów i makaronów na bieg Highway To Hel.

Bill Sport Active – oprócz wsparcia finansowego na organizację biegu Higwahy to Hel, dostaliśmy także zapasy płynu do prania odzieży sportowej.

Aleksandra Trochym – za projekt i wykonanie logo biegu dookoła Polski „2200 km do Odlotu”

Tomasz Bala – projekt i wykonanie logo dwóch pierwszych biegów

Marcin Lewandowski – polski średniodystansowiec, objął patronatem akcję drugiego biegu Highway To Hel

Mama Maćka Zachoszcza – poratowała nas obiadkiem na trasie pierwszego biegu, a potem wspierała biegaczy podczas 2 letniego przygotowań do biegów i pomieszkiwania w Warszawie.

Fundacja „Zdążyć z pomocą” – pomagała nam w przygotowaniach do pierwszego biegu, a także pozwoliła rozeznać się w świecie ludzi pomagających

Rodzina Soczewka z Łosic – przyjęli skromnych biegaczy podczas pierwszego biegu, był to zaledwie 2 nocleg podczas biegów.

Parafia pw Świętej Trójcy w Janowie Podlaskim – księża przyjęli nas na nocleg przed rozpoczęciem biegu ze wschodu na zachód Polski. A w dniu biegu odprawili Mszę Świętą w intencji naszej i Dominika.

Urząd Miasta Węgrów – podczas pierwszego biegu, p. burmistrz oraz pracownicy urzędu zorganizowali zbiórkę i przekazali pieniądze dla Dominika, przyjęli nas w urzędzie i wręczyli upominki.

Straż Pożarna w Złotoryi – podczas pierwszego biegu przyjęli nas na nocleg i udostępnili wszelkie rozrywki, byśmy odpoczęli podczas biegu

Mateusz Zbrowski – od pierwszego biegu, gdy dołączył do nas na cały warszawski etap, zawsze jesteśmy w kontakcie, Mateusz pomaga nam przy okazji różnych projektów graficznych, a także służy nam wieloma pomysłami. Sam również biega.

Klub Biegacza „Zryw Radziejów” – dołączyli do nas na pierwszym biegu, przekazali pieniądze dla Dominika i dla nas biegowe upominki

Pan Paweł Jach, pomysłodawca „Maciek Biega” – spotkaliśmy się na otwarciu ścieżki biegowej we Wrocławiu, Pan Paweł dołączył do nas na kilka kilometrów we Wrocku i poprawił lekko podniszczone morale. To było niezmiernie ważne.

Biegacze z Edi Team w Zgorzelcu – dołączyli do nas na kilka kilometrów ostatniego, finałowego etapu do Zgorzelca

Pani Teresa Spychała – mama Michała, zawsze mogliśmy liczyć na jej wielką pomoc i wsparcie.

Dom Rekolekcyjny w Gnieźnie – ciężko nam było znaleźć nocleg w Gnieźnie, ale na szczęście Ksiądz przyjął nas bez żadnej opłaty. A na niedzielnej Mszy Świętej pozwolił nam opowiedzieć o Biegu. Co nigdy się nie zdarzyło.

Tomek i Bartek z T-mobile Runnng Team – za wspólne km przez Warszawę

Adam Buczek – za rewelacyjne prowadzenie samochodu technicznego przez Warszawę.

Zuzia Wawrzyniak – podczas pierwszego biegu przyjęła nas do siebie w Lesznie. Później mieliśmy okazję się zrewanżować noclegiem w Warszawie. Bardzo sympatyczna i światowa dziewczyna.

Przedszkole „Dolina Muminków” w Rawiczu – kobiety prowadzące przedszkole przyjęły nas na nocleg i spędziliśmy bardzo sympatyczny wieczór. Niezwykłe, chciałbym chodzić do takiego przedszkola.

Sylwia z Tczewa – mogliśmy przenocować w jej przyczepie campingowej. Spędziliśmy wspólnie bardzo miły wieczór.

Dorota z Nowe – wraz ze swoim synkiem, niewątpliwe przyszłym strażakiem. Przyjęła nas podczas biegu Highway to Hel, a następnie oprowadziła wieczorem po miasteczku.

Aneta z Torunia – mogliśmy przenocować dzięki niej w Torunia, a także pokazała nam najpiękniejsze miejsce w Toruniu.

Michał z Torunia – dołączył do nas na trasie do i z Torunia. Niezapomniane kilometry.

Paweł Krzemień z Myślenic – dołączył do nas na trasie, a następnie zaprosił do siebie na nocleg i grilla. Używając jego słów „Przekozak”.

Emilka z Krakowa – dziękujemy za nocleg w Krakowie podczas drugiej edycji Highway to Hel.

Państwo Stach z Olkusza – przyjęli nas do siebie na nocleg, grilla, wspaniały klimat

Kategorie: Bez kategorii

Powiązane Posty

Bez kategorii

Cze!

Jak widzisz strona jest niekompletna, gdyż została przetransferowana do WordPressa, aktualnie pracuję nad przeniesieniem wpisów z poprzedniej wersji, wpisów z dziennika z wypraw i uzupełnieniu szlaku odlotowych ludzi, których spotkałem. Tak na pamiątkę, że udało Czytaj więcej…